RYMANÓW: Powrót dowódcy i jego podkomendnego. Uroczysty pogrzeb żołnierzy oddziału „Zuch”
Między walką a pamięcią. Oddział mjr. Antoniego Żubryda i „grupa rymanowska” ppor. Edmunda Sawczyna Sanok, Rymanów, Niebieszczany, Korczyna, Targowiska, Widacz, Haczów, Trześniów. Nazwy tych miejscowości wracają w opowieściach o powojennym Podkarpaciu jak refren. W relacjach rodzin, we wspomnieniach mieszkańców i w dokumentach aparatu bezpieczeństwa.
W latach 1945–1946 w regionie działał oddział kpt. Antoniego Żubryda, znany jako Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ „Zuch”. Jego żołnierze walczyli z komunistyczną władzą, ale – jak podkreślają przekazy – równocześnie bronili polskich wsi przed napadami UPA. W tej historii ważne miejsce zajmuje „grupa rymanowska” pod dowództwem Edmunda Sawczyna „Mundka”.
Batalion „Zuch”
Antoni Żubryd ps. „Zuch” należy do najbardziej wyrazistych i jednocześnie najbardziej dramatycznych postaci powojennej historii Polski i Podkarpacia. Jego biografia – od żołnierza Wojska Polskiego, przez funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa, aż po dowódcę antykomunistycznego oddziału partyzanckiego, odzwierciedla skomplikowane losy pokolenia, które weszło w dorosłość w czasie wojny i nie pogodziło się z nowym porządkiem narzuconym po 1944 roku.
Antoni Żubryd urodził się 4 września 1918 roku w Sanoku. Po ukończeniu szkoły podoficerskiej związał swoje życie z wojskiem. Służył w 40. Pułku Piechoty „Dzieci Lwowskich” i we wrześniu 1939 roku brał udział w obronie Warszawy. Za odwagę wykazaną w kampanii obronnej stolicy został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po klęsce wrześniowej wrócił na Podkarpacie. W czasie okupacji niemieckiej podjął współpracę z Sowietami rozpoznając niemieckie umocnienia nad Sanem a jednocześnie utrzymywał kontakty z polskim podziemiem niepodległościowym. Tego rodzaju podwójna rola nie należała wówczas do rzadkości i pozwalała na zdobywanie informacji oraz pomoc osobom zagrożonym represjami. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 roku Żubryd zgłosił się do pracy w Urzędzie Bezpieczeństwa w Sanoku. Szybko jednak zaczął wykorzystywać swoją pozycję do nawiązywania kontaktów z partyzantką antykomunistyczną. Według licznych relacji, przekazywał informacje o planowanych aresztowaniach i działaniach aparatu represji, ratując tym samym wiele osób przed zatrzymaniem. Jego działalność nie pozostała niezauważona. W czerwcu 1945 roku, zagrożony dekonspiracją, zdezerterował z UB uwalniając kilku ludzi związanych z AK i przeszedł do „podziemia” tworząc oddział antykomunistyczny.
Po dezercji Antoni Żubryd stworzył z grup działających na terenie kilku powiatów: Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych, który od jego pseudonimu przyjął nazwę batalionu „Zuch”. W krótkim czasie oddział stał się jedną z najsilniejszych formacji antykomunistycznego podziemia na Podkarpaciu. W szczytowym okresie liczył – według różnych szacunków, od ponad stu do nawet kilkuset żołnierzy i składał się z trzech kompanii. Oddział prowadził działania wymierzone w struktury władzy komunistycznej, a jednocześnie, co podkreślają przekazy, pełnił funkcję obronną wobec polskich wsi zagrożonych napadami UPA. Dzięki temu cieszył się znacznym poparciem części miejscowej ludności, która postrzegała go jako realną siłę porządkującą sytuację w terenie.
Edmund Sawczyn i „Grupa rymanowska”
Edmund Sawczyn. fot. Zbiory rodzinne Pani Danuty Antoniw (Sawczyn)
Edmund Sawczyn przyszedł na świat 10 czerwca 1922 roku w Truchanowie, w powiecie stryjskim na Kresach II Rzeczypospolitej. O jego najwcześniejszych latach zachowało się niewiele informacji. Wiadomo natomiast z dokumentów, że w latach 1936–1939 zdobywał kwalifikacje zawodowe, a następnie podjął pracę jako tokarz w warsztatach samochodowych 1. Pułku Artylerii Motorowej w Stryju. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, 17 września 1939 roku, pozostał wraz z rodzicami w rodzinnej miejscowości. 15 sierpnia 1942 roku zawarł w Stryju związek małżeński z Michaliną z domu Stich.
Edmund Sawczyn z żoną. fot. Zbiory rodzinne Pani Danuty Antoniw (Sawczyn)
Po ślubie Sawczyn utrzymywał rodzinę pracując jako kierowca. Według przekazów, już od 1943 roku mógł angażować się w lokalną samoobronę AK, podejmując działania przeciw UPA i wspierając ochronę polskich wsi przed napadami.
W listopadzie 1944 roku, po przesunięciu się frontu sowiecko-niemieckiego, Sawczyn wraz z rodziną przeniósł się do Trześniowa w powiecie brzozowskim, gdzie zamieszkał u krewnych żony. Jako mężczyzna w wieku poborowym został 31 grudnia 1944 roku zmobilizowany i wcielony do 15. Samodzielnej Kompanii Transportu Samochodowego 10. Dywizji Piechoty 2. Armii Wojska Polskiego – gdzie pełnił służbę strzelca, a później starszego strzelca. Od 27 lutego wraz z jednostką uczestniczył w walkach o Wrocław, a następnie w forsowaniu Nysy Łużyckiej i operacji praskiej. Nie jest jasne, czy po zakończeniu wojny pozostał w wojsku do 30 września 1945 roku (daty podawanej jako demobilizacja), czy też wcześniej opuścił jednostkę. Niepewne pozostają również kwestie ewentualnych awansów oraz motywów, które skłoniły go do szukania kontaktu z partyzantką. Zamieszkał wraz z żoną i dziećmi we Wróbliku Szlacheckim.
W drugiej połowie 1945 roku Sawczyn objął dowództwo nad tzw. „grupą rymanowską”. Tworzyli ją byli żołnierze AK ukrywający się przed UB i NKWD oraz partyzanci z oddziału samoobrony Mieczysława Bielca „Błyska”. Początkowo grupa miała zabezpieczać Rymanów i sąsiednie miejscowości przed atakami bojówek UPA. W pierwszej połowie października 1945 roku Sawczyn nawiązał kontakt z dowódcami oddziałów działających w okolicy, w tym z Antonim Żubrydem. W październiku 1945 roku Żubryd został mianowany dowódcą oddziałów bojowych NSZ na powiat sanocki i podporządkował sobie okoliczne grupy. Sawczyn wszedł wraz ze swoimi ludźmi w skład batalionu i jako podporucznik NSZ objął dowództwo II kompanii. Posługiwał się pseudonimami „Puma” i „Mundek”. W tym oddziale działało najwięcej osób pochodzących z terenu gminy Rymanów. Byli to mieszkający w Rymanowie: Augustyn Anczakowski, Białas Zbigniew ps. „Krakus”, Frączek Jan, Gałkowski Witold ps. „Czyżyk”, Kaczmarczyk Kazimierz ps. „Dąb”, Kilar Dominik, Kilar Bolesław ps. „Żuraw”, „Żak”, Kilar Julian ps. „Kornet”, Mazurkiewicz Jan ps. „Janik”, Oberc Kazimierz ps. „Szczepu”, Pelczar Bronisław, Rygiel Stanisław, Ryglewicz Zdzisław ps. „Róża”, Szajna Józef ps. „Zemsta”, Trygar Bronisław, Trygar Mieczysław, Trygar Kazimierz, Zając Jan, Zmarz Adam, Żywicki Wacław, Kaczmarczyk Jan, Przybylski Kazimierz, Pucal Józef, Przybylski Mieczysław ps. „Digo”. Osobną grupę w tym plutonie stanowili mieszkańcy położonej 4 km na południe od Rymanowa miejscowości Klimkówka: Krukar Franciszek, Penar Franciszek ps. „Wróbel”, Rajchel Józef ps. „Czarny”, Wais Kazimierz ps. „Kosa”, Penar Henryk, Rajchel Stanisław i Puchalski Stanisław. Byli również ludzie z innych miejscowości np. z Widacza Edward Czekański „Jaskółka” vel „Cygan” oraz Władysław Sidor obaj zabici w roku 1946.
Edward Czekański ps. Jaskółka Cygan. fot. Zbiory rodziny Czekańskiego
Akcje bojowe II kompanii
Od listopada 1945 roku do połowy stycznia 1946 roku „Mundek” wraz ze swoją kompanią brał udział w kilku akcjach batalionu Żubryda. II kompania stanowiła najliczniejszy pododdział i przeprowadziła ponad 50 akcji zbrojnych. Działalność koncentrowała się w rejonie Rymanowa, obejmując także południowe tereny powiatów sanockiego i krośnieńskiego (m.in. rejon Dukli i Korczyny) ale nie tylko, bo Sawczyn został ranny w Mrzygłodzie w rękę i musiał być operowany gdyż kula utkwiła w kości. Ważnym elementem działań była linia kolejowa Krosno–Sanok: oddział kilkukrotnie atakował infrastrukturę oraz pociągi kursujące na tym odcinku. Niewątpliwie najbardziej spektakularną akcją przeprowadzaną przez II kompanię na terenie gminy Rymanów, był atak na stację kolejową w Rymanowie (Wróblik Szlachecki). 15 grudnia 1945 r. grupa ok. 30 partyzantów dowodzona przez Edmunda Sawczyna zaatakowała budynki dworcowe w których ufortyfikował się oddział KBW dowodzony przez por. Zenona Nowaka. W tym ataku, po otrzymaniu informacji oddział „Mundka” został wsparty przez oddziału Antoni Żubryd i jego zastępca ppor. Mieczysław Kocyłowski ps. „Czarny”. Kilkugodzinna wymiana ognia zakończyła się wycofaniem oddziału w kierunku Bzianki. Grupa poniosła również straty. Zabito Mariana Bieganowskiego, a ranni zostali Franciszek Krukar i Bronisław Pelczar. Z pogrzebu Mariana Bieganowskiego (dziś spoczywa w Stalowej Woli, gdzie rodzina przeniosła jego szczątki) zachowały się fotografie będące w posiadaniu Danuty Antoniw. Pani Danuta, córka Edmunda Sawczyna dopiero po wielu latach, tuż przed śmiercią swojej matki, dowiedziała się prawdy o ojcu. Jak wynika z tych zdjęć, uroczystość miała charakter demonstracji siły „żubrydowców” w Rymanowie i okolicy. Na jednym ze zdjęć widoczne jest wnętrze kościoła z trumną na wysokim katafalku, udekorowaną wieńcami i szarfami w tonacji polskich barw narodowych.
Pogrzeb Mariana Bieganowskiego w kościele w Rymanowie. fot. Zbiory rodzinne Pani Danuty Antoniw (Sawczyn)
Ceremonia pogrzebowa Mariana Bieganowskiego w Rymanowie. fot. Zbiory rodzinne Pani Danuty Antoniw (Sawczyn)
Kolejną głośną akcją, z udziałem „grupy rymanowskiej”, było zajęcie Korczyny. Niemal cały batalion dowodzony przez Antoniego Żubryda w godzinach wieczornych 17 grudnia 1945 r. zaatakował miejscowość i przejął nad nią kontrolę. Zniszczono Posterunek MO, zajęto Urząd Gminy i Spółdzielnię Rolniczo – Handlową. Partyzanci zarekwirowali ok. 25.000 zł., broń i umundurowanie. W przeciwieństwie do akcji we Wróbliku, zdobycie Korczyny zakończyło się pełnym sukcesem. II batalion w tym samym dniu dokonał jeszcze rozbrojenia Posterunku MO w Węglówce, skąd zabrano również odzież, koce i broń. Należy tu wspomnieć postać pułkownika Kazimierza Paulo ps. „Skała” który w tym czasie był dowódcą tego posterunku a który po dekonspiracji przez UB w Krośnie wyruszył na podhale gdzie został dowódcą jednej z kompanii oddziału mjr. Józefa Kurasia ps „Ogień”. Kazimierz Paulo spotkał Żubryda kilkukrotnie na swej drodze a ich relacje były bardzo dobre.
Rozbicie oddziału i śmierć dowódcy II kompanii
Z początkiem 1946 roku Urząd Bezpieczeństwa i Informacja Wojskowa uruchomiły znaczne siły w celu likwidacji batalionu Żubryda. Początkiem roku 1946 śmierć poniósł dowódca III kompanii Marian Skiba ps. „Ryszard” a w marcu wracając ze Śląska na trasie kolejowej Kraków-Sanok w Nowosielcach wpadł zastępca dowódcy oddziału ppor. Kazimierz Kocyłowski którego aresztowano i to rozpoczęło powolną dekompozycję grupy. Oddział znalazł się w krytycznym położeniu szczególnie wtedy, gdy w jego szeregi udało się wprowadzić agentów. Jednym z nich był Jerzy Vaulin ps. „Mar”, „Warszawiak”, „Moskit”, który pojawił się w otoczeniu oddziału na początku września 1946 roku. Według przekazów, Vaulin bezpośrednio przyczynił się do śmierci Edmunda Sawczyna i Edwarda Czekańskiego, a następnie własnoręcznie zamordował mjr. Antoniego Żubryda oraz jego żonę Janinę. Okoliczności śmierci Sawczyna opisał w relacji z 2013 roku Julian Kilar ps. „Kornet”, najmłodszy partyzant kompanii „Mundka”: „Po akcji w Trześniowie i Iwoniczu grupa „Mundka” zakwaterowała się w Targowiskach, miejscowości leżącej niedaleko Wróblika Królewskiego. Grupa rozbiła się na kilka części. „Mundek” i Edward Czekański, który pochodził [z Widacza wtedy to część] Targowisk, zanocowali w domu Jana Bajgra. Grupa pościgowa KBW-UB, która szła tropem grupy „Mundka” […], otoczyła zabudowania, w których ukrywał się dowódca. Członkowie [grupy] śpiący w innych chałupach nie zostali zamknięci w ścisłym pierścieniu obławy i nie tylko zdołali się wymknąć, ale nawet usiłowali podjąć walkę, choć KBW zablokowało główne drogi prowadzące do wsi. „Mundek” z Czekańskim nie mieli szans. Jak mi opowiadano, funkcjonariusze UB nie wzywali ich nawet do poddania się; od razu puścili serię pocisków zapalających w dach chałupy Bajgra, krytej słomą. Strzecha od razu się zapaliła i cały budynek stanął w płomieniach. Ubowcy liczyli na to, że jeżeli „Mundek” i Czekański nie będą chcieli się upiec żywcem, wyskoczą i w świetle płomieni będą doskonale widoczni. „Mundek” wyskoczył przez okno i w tym momencie płonąca słomiana strzecha zawaliła się i go przygniotła. Czekański zdołał odskoczyć i ostrzeliwał się z erkaemu Diegtiariowa. Gdy wywalił cały magazynek, nie chcąc dać się wziąć żywcem, jak mi mówiono, strzelił sobie z pistoletu w głowę”. Rano obu zabitych przewieziono na cmentarz w Targowiskach i pochowano bez trumien w dole przygotowanym za ogrodzeniem, bez oznaczenia mogiły. Młodsza siostra Czekańskiego, Stanisława – według przekazu – z ukrycia obserwowała wydarzenia, a po odjeździe funkcjonariuszy zaznaczyła miejsce prowizorycznym krzyżykiem i przez lata opiekowała się mogiłą. Z czasem, staraniem Juliana Kilara, umieszczono tam tablicę z inskrypcją: „Żołnierze antykomunistycznego podziemia, osaczeni przez służby bezpieczeństwa PRL w dniu 20 września 1946 roku w Targowiskach polegli w walce o sprawiedliwą i suwerenną Polskę. Wiernym synom Ojczyzny – Koledzy”.
Dziś z relacji Pani Janiny Kozioł, która znała zamordowanych i była naocznym świadkiem pogrzebu, wiemy dokładniej jak wyglądał pochówek. Do tej pory uważano że jedyną osobą tam będącą była siostra Czekańskiego pani Stanisława Giemza, która była dobrą koleżanką Pani Janiny mającej wtedy 13 lat, to pokazuje jak wiele możemy jeszcze dowiedzieć się nawet dziś o tamtych wydarzeniach. Pani Janina opowiedziała również historię swojego brata. W sierpniu 1946 roku na kwaterze w jej domu przebywało 5 partyzantów w tym jej brat Władysław Sidor. Nie zapamiętała nazwisk pozostałych osób, pamięta jedynie że jeden z nich był z Posady koło Rymanowa. Mieli oni spać w domu ale przeczuwając coś złego, zdecydowali że tamtą noc spędzą w lesie. Rano dom został otoczony i przeszukany. Pani Janinie przyszło na myśl aby zabrać krowę i wyjść do lasu żeby ich ostrzec, pytano ją gdzie idzie, w odpowiedzi usłyszeli że musi wypasać krowę by nakarmić pozostałych domowników i puszczono ją wolno. Ostrzegła brata i jego kolegów czym prawdopodobnie uchroniła ich przed aresztowaniem a może i śmiercią. Władysław Sidor udał się na stacje kolejową we Wróbliku Szlacheckim, gdzie komuniści zastrzelili go przy kasie biletowej. Zdjęto mu buty oficerki które później zostały rozpoznane przez rodzinę u jednego z miejscowych, co może wskazywać, na planowaną akcję zabicia Władysława Sidora. Ciało zostało wrzucone na wagon i odjechało w kierunku Sanoka. Wujek Władysława, który pracował w tym czasie w Sanoku był w okolicy stacji kolejowej i rozpoznał zwłok bratanka, zawiadomił księdza Kazimierza Pysia z Posady w Sanoku i wspólnie przewieźli ciało na cmentarz komunalny. Ksiądz wiedząc o możliwych konsekwencjach, wynikających z tego faktu nie zabrał ciała do kościoła, a bezpośrednio przewiózł furmanką na cmentarz, gdzie odprawił mu pogrzeb. Sidor spoczął nieopodal swoich kolegów: Władysława Skwarca ps. „Krzew” i Władysława Kudlika straconych w publicznej egzekucjach na stadionie w Sanoku w maju 1946 r. oraz chor. Henryka Książka ps. „Brodacz” również powieszonego w Sanoku, tyle że na rynku głównym w czerwcu 1946 roku.
Edmund Sawczyn za swą walkę o Polskę został 1 grudnia 2021 roku odznaczony pośmiertnie przez prezydenta Polski Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski a teraz, wraz z Edwardem Czekańskim zostaną godnie upamiętnieni i pochowani z należnymi im honorami.
„Pamięć to rzecz święta, więc nie zapomnijmy pamiętać…”
Formy upamiętnienia przybierają różne postacie, jedną z nich są obchody coroczne w lesie koło Malinówki gdzie zginął dowódca oddziału wraz z żoną, groby poległych partyzantów z całego oddziału są nadal poszukiwane gdyż nie mamy pełnej wiedzy na ich temat. W roku 2023 w Sanoku na ul. Poprzecznej, nieopodal stadionu MOSiR, odsłonięto uroczyście mural poświęcony całemu oddziałowi „ZUCH”, na którym przypomniano z imienia i nazwiska blisko 30 osób.
Patriotyczny mural przy ul. Poprzecznej w Sanoku. fot. zbiory własne SDS
Patriotyczny mural przy ul. Poprzecznej w Sanoku. fot. zbiory własne SDS
W 2025 r., odbył się po raz pierwszy turniej bokserski o Puchar Karpat w boksie Olimpijskim, którego celem było oddanie hołdu oddziałowi NSZ „ZUCH”.
8. Turniej bokserski w Sanoku, 2025. fot. zbiory własne SDS
Ciąg dalszy historii… ekshumacja po latach
4 października 2025 roku na cmentarzu w Targowiskach przeprowadzono ekshumację. Działania zorganizowała Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” ze Szczecina. Odnalezione szczątki obu partyzantów po wstępnych oględzinach na miejscu, potwierdziły że są to Edmund Sawczyn i Edward Czekański.
Ekshumacja Edwarda Czekańskiego, cmentarz w Targowiskach, 4 października 2025. fot. zbiory własne SDS
Ekshumacja Edmunda Sawczyna, cmentarz w Targowiskach, 4 października 2025. fot. zbiory własne SDS
Świadczą o tym ślady na kościach, które pokrywają się z relacjami świadków wydarzeń tamtych lat. Badania antropologiczne i materiału genetycznego trwają, a o wynikach poinformujemy w dniu pogrzebu. Uroczysty pogrzeb planowany jest na 1 marca w dniu Narodowego Święta Pamięci o Żołnierzach Wyklętych 2026 roku o godz. 12:00 w parafii rzymskokatolickiej pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie, a następnie szczątki doczesne niezłomnych bohaterów zostaną złożone na cmentarzu komunalnym w Targowiskach.
SANOK: Zbiórka publiczna na rzecz Fundacji Niezłomni
Cześć ich pamięci! Chwała bohaterom!
Lokalni Patrioci: W.P. – K.B. – P.Sz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Odnaleziono szczątki żołnierzy NSZ z oddziału kpt. Antoniego Żubryda
SANOK. Patriotyczny mural na Wójtostwie odsłonięty! (VIDEO, ZDJĘCIA)
Sanok pamięta o Żołnierzach Niezłomnych! Odsłonięto mural (ZDJĘCIA)
79. rocznica śmierci Antoniego i Janiny Żubrydów. Tragiczna historia rodziny „Zucha”


Wykop.pl







lub zaloguj się aby dodać komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz